Reklama
  • Środa, 26 czerwca 2013 (09:56)

    Uroda życia według Beaty Tyszkiewicz: Mąż i moje przyjaciółki

Pierwsza dama polskiego kina zachwyca wyjątkową klasą i ciepłym poczuciem humoru. Jej życiowe rady są zawsze trafne, oparte na własnych doświadczeniach i przemyśleniach. Możecie liczyć na jej mądrą życzliwość i pogodę ducha.

Czasem mężczyzna nie lubi, gdy żona spotyka się z koleżankami. Można to zmienić, stosując kobiecą dyplomację.

Reklama

Droga Pani Beato, jestem dwa lata po ślubie. Kocham mojego męża. Pomaga mi w przygotowywaniu posiłków, sprzątaniu, w zakupach. Bardzo to cenię. Razem spędzamy wieczory, oglądając filmy, dużo rozmawiamy. Zawsze razem wpadamy do przyjaciół. Mąż nie ma potrzeby spotykać się po pracy z kolegami, wciąż podkreśla, że lubi, gdy jesteśmy tylko we dwoje. Tymczasem ja, raz na jakiś czas, chciałabym umówić się z przyjaciółką na kawę, a nawet pójść z nią do kina. Jak rozmawiać z mężem, żeby to zrozumiał? Boję się zarzutu, że przestaję go kochać.

Krystyna z Białegostoku

Droga pani Krystyno, kropla drąży skałę… To przysłowie chyba najlepiej oddaje sposób, w jaki należałoby postąpić w tej sytuacji. My, kobiety, jesteśmy o wiele skuteczniejsze od panów w tzw. dziedzinie domowej dyplomacji. Bo właśnie dyplomacja jest w tej sytuacji jak najbardziej wskazana. A zatem do dzieła!

Jeżeli razem bywają państwo u przyjaciół, to może pani pewnego dnia zaprosić do siebie przyjaciółkę na herbatkę lub naleweczkę. Warto ją wtedy wtajemniczyć w swój misterny plan i nakierować rozmowę towarzyską na tzw. babskie sprawy, jak choćby farbowanie włosów, czy też co zrobić, by stara spódnica wyglądała jak nowa.

Można również wyciągnąć z szafy jakieś sukienki czy spódnice i wspólnie z przyjaciółką zastanowić się, jak je przerobić, żeby były modne. Zapewniam panią, że żaden mężczyzna tego nie wytrzyma. Falbanki i riuszki, fastryga lub pierwsze ściegi na drutach i szydełku… To musi być upiorne dla kogoś, kogo to nie interesuje. Jest zatem ogromna szansa na to, że pani mąż szybko zacznie ratować się najpierw ucieczką do swojego pokoju, a następnym razem po prostu wyjdzie z domu.

Ale gdy wróci, warto z uśmiechem na ustach oznajmić mu, że absolutnie rozumie pani jego reakcję, i że w przyszłości, żeby mu tego oszczędzić, na ploteczki z przyjaciółką będzie się pani umawiać poza domem.

Przed pierwszym takim wyjściem oznajmiłabym jednak mężowi: „Kochanie, umówiłam się z przyjaciółką na babskie plotki. Chętnie bym cię ze sobą zabrała, ale obawiam się, że zanudziłbyś się na śmierć”. Jestem pewna, że pani problem zostanie rozwiązany. W szerszej perspektywie taki obrót sytuacji okaże się korzystny nie tylko dla pani, ale i dla męża. A przede wszystkim dla waszego małżeństwa.

Bo nawet w najlepszym potrzebny jest margines wolności. Wieczory we dwoje mogą być jeszcze wspanialsze, gdy przybędzie tematów do rozmowy.

Potrzebujesz życiowej rady Beaty Tyszkiewicz? Napisz do nas. Koniecznie z dopiskiem URODA ŻYCIA. Nasz adres: ,,Kobieta i Życie’’, ul. Motorowa 1 04-035 Warszawa, e-mail: zdrowie@kobietaizycie.com.pl

Więcej na temat:uroda | droga | Pani | mąż | kobieta | Przyjaciółki

Zobacz również

  • Moja bratowa ma zwyczaj wpadania do nas, bo… właśnie przechodziła obok. Czuję się wtedy niezręcznie, szukam nerwowo, czym mogłabym ją ugościć, biegnę do sklepu po coś słodkiego. Wolałabym, żeby... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.